Czocha

                           Zamek Czocha

 

 

 

 W miejscu, w którym stoi dziś słynny jak Polska długa i szeroka zamek, we wczesnym średniowieczu istniał gród warowny o drewnianej konstrukcji i kamienno-ziemnych umocnieniach. Historia murowanej twierdzy rozpoczyna się na przełomie XIII i XIV wieku, najprawdopodobniej za sprawą króla czeskiego Wacława II, choć nie brakuje głosów, że jej fundatorem mógł być także jeden z książąt świdnicko-jaworskich, starający się w ten sposób umocnić pozyskany fragment górnych Łużyc. W 1306 dzierżawcą bądź właścicielem zamku był Johann von Birbestein, domniemany starosta królewski, jednak już w 1315 gmach przeszedł w posiadanie wspomnianej wyżej rodziny książęcej, gdy jeden z jej przedstawicieli Henryk I Jaworski ożenił się z córką Wacława II Agnieszką, co oprócz wdzięków świeżo poślubionej Agniechy dało mu władzę nad pozyskanymi w ten sposób okolicznymi dobrami.

 

Po śmierci Henryka I Jaworskiego w 1346 roku warownia stała się lennem królestwa Czech, zaś jej nowymi lokatorami zostali członkowie łużyckiej rodziny von Dohna. Zamek składał się wówczas z otoczonej murami czterokondygnacyjnej wieży mieszkalnej i wysokiego stołpu. W 1417 Wencel von Dohna upłynnił go lwówieckiemu mieszczaninowi Heinrichowi Renkerowi z Żytawy. Nowy właściciel poczuł się za potężnymi murami na tyle pewnie, że zaczął napadać na swoich sąsiadów i przejeżdżających nieopodal kupców, szybko uzyskując sławę podłego zbója. Zmuszono go jednak do sprzedaży twierdzy, którą w 1420 zakupił kanclerz i radca na królewskim dworze Zygmunta Luksemburczyka Hartung von Klux (Hartung z Kluszków). Z uwagi na obowiązki służbowe był on raczej rzadkim gościem we własnym zamku - w rzeczywistości zarządzał nim wybrany na starostę bratanek Hartunga Dietrich. W roku 1433 podczas jednej z wielu podróży właściciela, gdy ten bawił w szwajcarskiej Bazylei, warownię zbrojnie zbrojnie najechał husycki oddział Hansa Czirna z Niesytna. Przez kilka kolejnych miesięcy zamek znajdował się w rękach rebeliantów, ale już wiosną następnego roku odpowiednio umotywowany Hartung odbił go siłą, rozprawiając się krwawo z jego nielegalnymi lokatorami.

 

 

W 1451 zmarł ostatni właściciel z rodu von Klux i dwa lata później w skalnej twierdzy zamieszkał wielki przyjaciel Krzyżaków Kaspar von Nostitz. Potomkowie Kaspara znacznie powiększyli rodzinny majątek, a jeden z nich - Johann von Nostitz - w połowie XVI stulecia dokonał przebudowy średniowiecznego zamczyska, przekształcając je w modne założenie renesansowe. Przez cały XVII wiek warownia skutecznie ubezpieczała okolicznych (bogatych) mieszkańców przed okrucieństwami licznych wojen - wielokrotnie oblegana ani razu nie została wówczas zdobyta, choć nie obyło się bez odpowiednich danin i kontrybucji. W roku 1700 za kwotę 152 tysięcy talarów wielki majątek okręgu Kwisy kupiłJan Hartwig von Uechtritz, pan na See i Spreitz, doradca polskiego króla Augusta II Mocnego. Jan nie posiadał męskich potomków, ustanowił więc tzw. Grundfideikomiss - regułę, w myśl której córki wychodzić musiały za mąż za męskich członków rodu, co miało za zadanie utrzymania całości majątku w rękach rodziny. Młodsza córka Jana Uechtritza wyszła za mąż za Henryka, którego późniejszy pogrzeb stał się niecodziennym i makabrycznym widowiskiem. Kiedy w 1719 wyruszył z zamku kondukt pogrzebowy, żałobnicy przechodzić zaczęli przez most nad suchą fosą. W pewnym momencie drewniany most się załamał i część uczestników spadła w dół ze skutkiem śmiertelnym. Niedługo potem konstrukcję tę zastąpiono nową, murowaną z kamienia.

 

Bodajże najtragiczniejsze w dziejach zamczyska wydarzenie miało miejsce w nocy z 17 na 18 sierpnia 1793 roku. Podczas nieobecności właściciela obiekt w niejasnych okolicznościach spłonął, w proch obróciła się wówczas bogata biblioteka ze starodrukami, wiele zabytkowych mebli oraz zbrojownia. Niemal natychmiast przystąpiono do odbudowy i sześć lat później zamek ponownie nadawał się do zamieszkania. Wiek XIX nie obfitował na szczęście w żadne spektakularne wydarzenia, rodzina Uechtritz szczęśliwie mieszkała tam aż do zgonu Ottona von Uechtritz w 1905. Jego spadkobiercy zdecydowali się na sprzedaż rodzinnego majątku, najpierw Ernestowi von Schlezwik-Holstein, by po nieudanej transakcji odstąpić go ostatecznie pochodzącemu z DreznaErnestowi von Gutschow. Ernest miał ogromne ambicje zostać prawdziwym księciem i potężna twierdza stanowić miała poważny argument w staraniach o upragniony tytuł. Na jego zlecenie ceniony architekt Bodo Ebhardt nadał budowli charakter romantycznego, gotycko-renesansowego zamczyska, okrywając go na poły historyczną, na poły fantastyczną szatą. Strzegący swoich tytoniowych interesów właściciel przebywał tam jednak dość rzadko, około 8 tygodni w roku. Sytuacja zmieniła się po wybuchu II wojny światowej. W latach 1939-45 zamek Czocha stanowił główną siedzibę rodu von Gutschow, kiedy jednak front wschodni zbliżył się niebezpiecznie, w styczniu 1945 Ernest spakował się i wyjechał do rodzinnego Drezna, a stamtąd do Bad Wildungen, gdzie w 1946 roku zmarł.

 

Opuszczając Czochę Ernest von Gutschow wywiózł zapewne wszystko to, co uważał za najcenniejsze: książki Durera, zabytkową broń, wyroby snycerskie, zamorskie złoto i nabyte od bolszewików insygnia koronacyjne carów rosyjskich. Część wyposażenia jednak została. Owe rzekome skarby, za jakie uznano porzucone w pośpiechu meble, książki, wina oraz nieznaczną ilość srebrnej zastawy, stały się obiektem przekrętów i machlojek ze strony nowych władz. Jedną z ciężarówek wypełnioną zamkowymi depozytami przywłaszczył sobie burmistrz Leśnej wraz z małżonką, po czym przez nikogo nie niepokojeni przedostali się oni przez czeską granicę do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Ciężarówka kolejna, prowadzona osobiście przez komendanta leśniańskiego posterunku MO również zniknęła w tajemniczych okolicznościach (razem z kierowcą oczywiście). Pozostali złodzieje mieli mniej szczęścia i za próbę kradzieży w ciupie wylądował m.in. ówczesny wicestarosta Lubania. W całości udało się odzyskać około 25 tys. książek ze zbioru fabrykanta, które trafiły potem do wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. Po nacjonalizacji gmach adaptowano na ośrodek wypoczynkowy dla wysoko postawionych oficerów Ludowego Wojska Polskiego, dzięki czemu nie podzielił on losu wielu innych śląskich warowni i w bardzo dobrej kondycji egzystuje po dziś dzień. W związku z zaszczytną funkcją, jaką pełnił, za komuny był to obiekt całkowicie zamknięty dla zwiedzających. W międzyczasie zagrał w filmie Gdzie jest generał? Kiedy komuna umarła, dom wypoczynkowy przeformowano na hotel, a zamek Czocha stał się największą atrakcją turystyczną regionu.  

 

Obecnie zamek Czocha to rozległy kompleks, składający się z przedzamcza górnego i dolnego, fosy z przerzuconym nad nią mostem oraz zamku górnego, obejmującego zespół budynków z wewnętrznym dziedzińcem. Wejście główne prowadzi przez bramę z portalem ozdobionym kartuszami herbowymi oraz rzeźbą z wizerunkiem szermierza, a nad całością góruje masywna, cylindryczna wieża nakryta renesansowym hełmem z drewnianą nadbudówką. Po latach służby garstce wojskowych wybrańców warownia wraz z nadejściem nowych czasów otworzyła swoje wrota wszystkim, którzy mają trochę grosza do wydania i chcą się go pozbyć w nad wyraz elegancki sposób. Funkcjonuje tu Ośrodek Wypoczynkowo-Szkoleniowy dysponujący 136 miejscami noclegowymi w pokojach 1-6 osobowych w cenie 25-100 złotych za osobę. Dla bardzo majętnych albo przesadnie ambitnych przewidziano dodatkową atrakcję - nocleg w zabytkowej Komnacie Książęcej w śmiercionośnym łożu (z rzekomą zapadnią) za jedyne pół tysiąca. Na zamku organizowane są konferencje, szkolenia, bankiety, średniowieczne uczty, pokazy walk rycerskich, koncerty muzyki dawnej i szeroki zakres innych wymyślnych uciech ku ogólnemu zadowoleniu. Funkcjonuje też tutaj bractwo rycerskie, które obok wspomnianych pokazów prowadzi naukę tańców dawnych, organizuje rozrywki plebejskie i uczy strzelać z łuku.           

 

Na szczęście nie potrzeba być krezusem, aby móc cieszyć się uwodzicielską bliskością romantycznej twierdzy. Zamek dostępny jest bowiem dla zwiedzających codziennie w godzinach 10-18 (teoretycznie w grupach min. 10 osobowych, lecz z tym bywa różnie). Wycieczka trwa około 30 minut i prowadzi przez Salę Rycerską z oryginalnym drewnianym "metalowym" żyrandolem, Salę Marmurową z upiornym kominkiem, od której prowadzą tajne przejścia do skarbca, wyposażoną w wielkie kryształowe zwierciadło prywatną jadalnię rodziny von Gutschow, komnatę książęcą (tę za 500 zł), garderobę oraz łazienkę z fikuśnym wyposażeniem. Można też wejść na sam szczyt wieży, skąd rozciąga się malowniczy widok na zalew Kwisy. Zwiedzanie kosztuje 6 zł. Po lewej stronie od mostu wiodącego do głównego wejścia znajduje się nie oznakowana brama. Często pomijana przez turystów skrywa dostęp do świetnie zachowanego międzymurza z basteją oraz drewnianymi gankami obronnymi, po których bez przeszkód można spacerować. Tędy także prowadzi wejście do zlokalizowanej w podziemnej części zameczku izby tortur. Na podzamczu funkcjonuje sklepik z pamiątkami i kawiarenka.

 

Warownia położona jest tuż nad doliną Zalewu Kwisy (jezioro Leśniańskie), około 4 km na wschód od centrum Leśnej, skąd prowadzi bardzo dobrze oznakowana trasa. Do oddalonego o 35 km od Jeleniej Góry miasta dojechać można komunikacją autobusową lub transportem prywatnym. Przed bramą prowadzącą na przedzamcze funkcjonuje płatny parking (3 zł). Ze względu na swoje położenie zamek Czocha stanowi dobrą bazę wypadową do jednodniowych wycieczek w Góry Izerskie, Karkonosze, do Czech i za granicę niemiecką






Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

Aby być punktualnym ...
 
Reklama
 
Dedykacja
 
Klasa A (2005/2008r.)
dedukuje stronę:
Byłemu wychowawcy
Tomaszowi Ociepie :)


Natomiast my,
klasa B (2006/2009r.),
dedukujemy stronę
naszemu byłemu i
obecnemu nauczycielowi
języka polskiego:
pani Dorocie Ociepie
panu Tomaszowi Ociepie


Klasa C (2007/2010)
dedykuje stronę
Nauczycielowi j. polskiego
pani Dorocie Ociepie =)


Klasa B (2008/2011 )
dedykuje stronę
nauczycielowi języka polskiego
Pani Dorocie Ociepie ;)


Klasa A (2010/2013)
dedykuje stronę
nauczycielowi języka polskiego
Pani Dorocie Ociepie :)
Twórcy...
 
Twórcami strony są absolwenci
Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego
(kl.A r.2005/2008) :
- Jan Stelmach "Kadet"
- Piotr Kamkow "Młody"
- Agnieszka Ilcewicz "Ola"



Teraz stroną zajmują się
uczniowie kl.B (r. 2006/2009):
- Kamil Nosol
- Piotr Zalfresso-Jundziłło
- Maciej Urbaniak



W roku szkolnym 2009/2010
stroną zajmują się
uczniowie kl.C ( 2007/2010 ) :
- Wojciech Podlejski
- Katarzyna Wawrzyńczak



W roku szkolnym 2010/2011
stroną zajmują się
uczniowie kl.B ( 2008/2011 ) :
- Kamil Czarnecki
- Kordian Sosnówka


W roku szkolnym 2011/2012
stroną zajmują się uczniowie klasy 2a
- Adrian Gawroński
- Bartosz Depta
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=