Husaria

                      

Husaria – polska formacja wojskowa, początkowo lekka, potem lekko-ciężka, kawaleria rozsławiona w krajach całej Europy. Taktyka walki roty husarskiej sprowadzała się do uderzenia w pełnym galopie (w ostatniej fazie przechodzącym w cwał) przy użyciu długich na 4,5 - 5, a wyjątkowo dochodzących do 5,5 metrów kopii, co pozwalało na przełamanie każdej formacji kawalerii lub piechoty przeciwnika. Po przełamaniu i tzw. "skruszeniu" kopii husarze walczyli tak samo jak każda inna formacja kawaleryjska narodowego autoramentu, z tym, że husarze posiadali broń dodatkową, zastępującą krótką włócznię, a mianowicie koncerze. W jednym tylko wypadku husaria odstępowała od swej podstawowej taktyki i odrzucała kopie, a mianowicie w bitwach z Tatarami, którzy stosowali taktykę "roju", zarówno w ataku jak i ucieczce.

Znakiem rozpoznawczym husarii były długie kopie z proporcami (nie zawsze używane, patrz wyżej) oraz pionowe skrzydła z piórami, przymocowane do siodła lub naplecznika zbroi husarskiej. Co do używania skrzydeł w walce istnieją pewne wątpliwości.
Spis treści

Historia husarii

Swe powstanie husaria zawdzięcza Serbom, którzy po klęsce na Kosowym Polu w 1389 szukali okazji do pomsty na Turkach. Jan Długosz opisał ich (Cohors Raczanorum – oddział Raców) udział w bitwie nad Sawą w 1463. Po śmierci króla węgierskiego Macieja Korwina, Racowie mieli przybyć do Polski by kontynuować walkę z Turkami. W tamtych czasach (początek XVI wieku) Serbowie i Węgrzy służący "po usarsku" albo nie używali żadnego uzbrojenia ochronnego, albo jedynie drewnianych tarcz "tureckich" i lekkich półpancerzy. Ich podstawową bronią było "drzewo", czyli kopia, dużo lżejsza (dzięki odmiennemu procesowi produkcji) od swego rycerskiego pierwowzoru doby średniowiecza. Husaria była więc z założenia jazdą lekką.

Za czas narodzin polskiej husarii uważa się początek XVI wieku[8]. W 1503 Sejm powołał do życia pierwsze chorągwie husarskie. Tak rozpoczął się ponad dwusetletni szlak bojowy tej formacji, znaczony między innymi zwycięstwami w bitwach pod: Orszą 1514, Obertynem 1531, Lubiszewem 1577, Byczyną 1588, Kokenhausen 1601, Kircholmem 1605, Kłuszynem 1610, Chocimiem 1621 (15 chorągwi husarskich, ok. 8000 husarzy), Trzcianą 1629, Martynowem 1624, Ochmatowem 1644, Chocimiem 1673, Lwowem 1675, Wiedniem 1683.

Na obrazie nieznanego malarza, przedstawiającego bitwę pod Orszą, widać wyraźnie liczne zastępy husarzy, czyli lekkiej jazdy rackiej. Trzon armii – jazdę ciężką – stanowili jeszcze kopijnicy. Dopiero w drugiej połowie XVI wieku husaria stała się stopniowo główną siłą uderzeniową polskiej armii. Dokładnie widać to w bitwie pod Lubiszewem, gdzie polska jazda to już przede wszystkim husaria. Po zmaganiach z niesfornym Gdańskiem nowa jazda, za sprawą Stefana Batorego, stała się podstawowym rodzajem polskiej kawalerii. Wtedy to właśnie ukształtowała się taka forma husarii (z wyjątkiem sławnych, acz problematycznych skrzydeł), jaką znamy wszyscy. Należy jednak pamiętać, że owo przeobrażanie było procesem długotrwałym.

Dopiero po 1598 husaria została "oczyszczona" z domieszek innych formacji i stała się ową "niezwyciężoną siłą" polskiej armii. Przez kilkanaście dziesięcioleci nie było na świecie formacji wojskowej zdolnej powstrzymać szarżę husarii, czy to za pomocą broni białej, czy palnej. Nawet pod Gniewem w 1626, gdy Gustaw II Adolf użył nowej taktyki ogniowej (polegającej na jednoczesnym oddaniu salwy przez cztery linie muszkieterów), roty husarskie, po pierwszym szoku i stracie 50 ludzi, były w stanie rozgromić szwedzkie wojska.

Początek XVII wieku to czas największych i najpiękniejszych bitew husarii. Wtedy właśnie zdobyła przydomek najgroźniejszej jazdy świata. Dzięki wybitnym wodzom i stosowanej przez nich taktyce możliwe były tak miażdżące zwycięstwa jak:

    * Bitwa pod Cutrea de Argesz (25 XI 1600), gdzie armia polska pod dowództwem Jana Potockiego licząca sobie 1450 żołnierzy (w tym 950 husarzy), pobiła armię wołoską (7000 żołnierzy) dowodzoną przez Udreę.
    * Bitwa pod Kircholmem (27 IX 1605), gdzie armia Wielkiego Księstwa Litewskiego (3 750 żołnierzy, w tym 1750 husarzy) pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza, pobiła trzykrotnie liczniejszą armię szwedzką (12 300 żołnierzy) dowodzoną przez szwedzkiego króla Karola IX (wcześniej noszącego tytuł księcia Karola Sudermańskiego)
    * Bitwa pod Kłuszynem (4 VII 1610), gdzie dysproporcja sił była jeszcze większa, bo 5:1 (35 000 Rosjan i zaciężnych cudzoziemców przeciwko ok. 6 800 wojsk polskich dowodzonych przez Stanisława Żółkiewskiego). Właśnie w tej bitwie najbardziej uwidoczniła się wartość bojowa husarii. Husarzy było pod Kłuszynem 5 556. Niektóre roty musiały szarżować po 8-10 razy by pobić pięciokrotnie liczniejszego wroga. W tej bitwie pokazali swoją uniwersalność. Doskonale radzili sobie z lekką jazdą typu wschodniego, jak i ciężką zachodnioeuropejską rajtarią; bez większych problemów poradzili też sobie z piechotą zachodniego typu.
    * Bitwa pod Chocimiem, 7 IX 1621, kiedy to 600-640 jazdy polsko-litewskiej (w tym 520-560 husarzy) pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza, rozbiło ok. 10 000 jazdy i piechoty tureckiej. 24.IX.1621 r.

Jak widać nie jeden raz husaria pokonywała wielokrotnie (nawet pięciokrotnie) liczniejszego wroga. Szło za nią powiedzenie "gdzie husaria, tam zwycięstwo". Dopiero początek XVIII wieku przyniósł stopniowy zanik siły bojowej tej formacji, który związany był z ogólnym kryzysem państwa jak i wojska polskiego.

Uzbrojenie husarza

Liczne zwycięstwa wymagały znakomitych wodzów i odpowiedniego uzbrojenia. Husaria była z początku jazdą lekką. Racowie ubierali się w kaftany, a ich podstawową bronią defensywną była drewniana "tarcza turecka" o charakterystycznie wydłużonym jednym rogu. Niedługo potem zaczęto używać lekkich zbroi i szyszaków. Broń ofensywną stanowiła długa kopia (4,5 do 5 metrów[13]) drążona w środku i wzmacniania oplotem z rzemienia, a przez to lekka, stanowiąca opracowany w Polsce wariant rozwojowy kopii typu węgierskiego. Charakterystycznym jej elementem był długi na 2,5 - 3 metrów proporzec w barwach danej roty. Technologia wytwarzania kopii husarskich polegała na doborze drewna i takim okręcaniu skórą by uzyskać bardzo lekką, a jednocześnie doskonale sztywną broń o znacznym zasięgu. Kopie te w trakcie szarży nie wyginały się w dół pod własnym ciężarem, jak np. kopie używane przez husarię zorganizowaną na polski wzór przez Rosjan. Dodać warto, że środek ciężkości kopii husarskiej był przesunięty do tyłu (stosunkowo ciężka przeciwwaga-kula, służąca także jako osłona dłoni żołnierza), co ułatwiało manewrowanie bronią. Grot kopii przedłużały dwa, około półmetrowe, stalowe "wąsy" wzmacniające drzewce i uniemożliwiające odrąbanie grota.

W rejestrach wojskowych (tzw. rollach) można poznać roty husarskie po powszechnie stosowanym skrócie p.t.d.p., który oznaczał pancerz, tarczę, drzewo i przyłbicę. Szabli, jako broni oczywistej w omawianej epoce, nie wymieniano.

W początkowym okresie rozwoju formacji używano koni właściwych dla jazdy lekkiej. Dopiero po reformach Stefana Batorego husaria zaczęła się przekształcać w jazdę nieco cięższą. Zaczęto używać półpancerzy (kirysów) o wzmocnionej (do 8 mm) pośrodku napierśnika "ości" i masywniejszych szyszaków, w tym także typu kapalinowego. Uzupełnienie napierśnika i naplecznika (w okresie późnym odrzuconego i zastąpionego krzyżującymi się pasami ze skóry) były karwasze i - tylko przez krótki okres - nabiodrniki. Tarczę podłużną zastąpił okrągły, turecki kałkan, który później wyszedł z użytku. Do siodła przytraczano dwa pistolety, choć jeszcze w XVII wieku stosowano je na przemian z łukiem refleksyjnym. W połowie XVI wieku dodano husarzowi koncerz (o długości do 160 cm) służący do kłucia (ewentualnie rozdzierania kolczug), a używany w boju po skruszeniu kopii[. W użyciu były też nadziaki, i obuchy. W tym samym XVI wieku powstała szabla husarska (rozwinięcie szabli węgierskiej, tzw. "batorówki") zaopatrzona w charakterystyczny "paluch".

Pod koniec XVII wieku zbroję płytową zaczęła zastępować zbroja karacenowa - łuskowa, co wynikało z rozkochania szlachty w nowinkach ze Wschodu. Jest to znamienny przykład działania mody niezależnej od względów praktycznych. Zbroja karacenowa była bowiem cięższa i droższa od zbroi płytowej, a przy tym stanowiła słabszą od niej ochronę.

Konie

Husaria nie byłaby zdolna do osiągania swych wielkich zwycięstw bez odpowiednich koni. Trzeba tu jeszcze raz podkreślić, że nie były to konie ciężkie, bowiem takie rasy zaczęto sprowadzać do Polski dopiero w XVIII wieku.

Konie hodowane były w kraju i podstawą tych hodowli były rasy polskie wywodzące się, gdzieś u zarania dziejów, od niewielkiego wprawdzie, ale odpornego na niewygody i byle jaką strawę tarpana. Wprowadzając odpowiednie domieszki ras wschodnich (bynajmniej nie arabskiej, lecz tureckiej, turkmeńskiej, perskiej itd.) wyhodowano konie, które w połowie XVI w. wykształciły rasę, z której wywodziły się konie husarii. Były to więc konie wysokie, odporne i szybkie, które mogły, po długim przemarszu i niosąc na grzbiecie ważącego ok. 100 kg (wraz z uzbrojeniem) jeźdźca, wejść niemal z marszu do boju i uderzyć w cwale przełamując siły wroga; musiały też być zwrotne, bo w innym wypadku husarze nie byliby w stanie walczyć z Tatarami. Dodać należy, że nie były to konie tanie. Kosztowały po co najmniej 200 czerwonych złotych, towarzysz husarski musiał ich mieć kilka, nawet pięć. W roku 1685 koszt wystawienia pocztu husarskiego wyceniano na 5 100 zł, a był to wtedy majątek porównywalny z zakupem wsi.

Pióra, skrzydła, skóry, proporce

Dość osobliwym, ale charakterystycznym dla tej formacji elementem wyposażenia były pióra. Pióra te, wbrew utartym schematom, wcale nie były wyłącznie orle, częściej sokole, jastrzębie, a czasem krucze, a nawet gęsie, co łatwo wytłumaczyć ceną i dostępnością. Początkowo noszono je na czapkach, szyszakach, drzewcach kopii, tarczach, przy końskich nogach, a także na sławnych skrzydłach. W późniejszej fazie rozwoju husarii pióra zostały tylko na skrzydłach i szyszakach.

Do dziś w świadomości Polaków jest zakodowany obraz husarza z dwoma skrzydłami przymocowanymi do naplecznika zbroi. Jest to obraz nie tyle może błędny, co mylący. Otóż o wiele częściej skrzydła lub skrzydło (zwykle bowiem używano jednego) mocowano do tylnego łęku siodła i to już po zajęciu przez husarza miejsca w siodle[. Bardzo często też używano skrzydeł tylko na popisach i paradach. Istnieje kilka teorii uzasadniających użycie skrzydeł: najlepiej uzasadniona wydaje się być ta, która widzi w piórach, czy skrzydłach, element walki psychologicznej. W rzeczywistości skrzydła mogły straszyć konie nieprzyjaciela, choć nie samym szumem, którego w zgiełku bitewnym nikt by nie usłyszał, lecz swoim wyglądem.

Należy tu odnotować, że wiele elementów wyposażenia husarskiego miało oddziaływać właśnie na psychikę nieprzyjaciela. Łopotem i migotaniem barw mamiły oczy atakowanego przeciwnika proporce przy kopiach husarskich. Przebywający wiele lat w Polsce francuski inżynier Wilhelm Beauplan notował:

"Na czubkach kopii powiewają proporce, które są bądź biało-czerwone, bądź niebiesko-zielone lub też czarno-białe. Zawsze jednak pozostają dwubarwne i na 4 do 5 łokci długie. Jest to chyba pomyślane dla straszenia koni wrogów. Skoro bowiem [husarze] opuszczą swe kopie pędząc co koń wyskoczy, proporce owe kręcą się wkoło, budząc lęk nieprzyjacielskich koni, których szeregi chcą rozerwać."  Mimo szczegółowości opisu, Beauplan nie wspomniał w nim o używaniu skrzydeł.

Z fragmentu listu przypowiedniego Stefana Batorego dla Stefana Bielawskiego na zaciąg roty husarskiej: "zaś pióra i inne ozdoby dla okazałości i postrachu nieprzyjaciela zależnie od upodobania każdego" wynika, że użycie piór nie było obowiązkowe. I rzeczywiście, nie wszyscy husarze nosili ten element wyposażenia, o czym świadczą rozliczne obrazy z epoki i relacje, nie wspominające o skrzydłach.

W naszej świadomości husarskie skrzydła ugruntowali dopiero malarze XIX-wieczni jak Józef Brandt czy Wojciech Kossak oraz współczesne nam wojska lotnicze i pancerne, które w swej symbolice wykorzystały ten element zbroi husarza. Wiele zbroi husarskich, znajdujących się w istniejących dziś zbiorach muzealnych, zostało wyposażonych w skrzydła dopiero w XIX wieku właśnie i stąd powstają trudności w ustaleniu rzeczywistego wykorzystania skrzydeł.

Oprócz piór widoczną ozdobą husarzy były skóry dzikich zwierząt. Charakterystyczne jest, że towarzysze husarscy nosili zazwyczaj (jako okrycie wierzchnie zbroi) skóry tygrysie lub lamparcie, podczas gdy oficerowie (namiestnicy, porucznicy) skóry wilcze, niedźwiedzie lub rysie, co czasami doprowadzało do nieporozumień,

Przepych

Husaria, w szeregach której sługiwali synowie pierwszych rodów Rzeczypospolitej, wyróżniała się bogactwem stroju i uzbrojenia. Wszystko (obok wspomnianych skór) lśniło się od złota i drogich kamieni. Opisujący husarię Beauplan nie może powstrzymać się od uszczypliwych uwag w tej materii. Podobnie Wespazjan Kochowski, który tak pisze o husarzach:

    "Andzar za pasem, demeszka złocona
    Przy boku, wszystka turkusy sadzona;
    Emalja wisi mu aże na brzuchu
    Na złotym w ziarnka grochowe łańcuchu.
    Na głowie szturmak soboli z zaponą,
    Ten pod nożykiem wdział na bakier stroną
    Lub też zażyje czasem czaplej kity,
    A w ręku nadziak trzyma złotolity..."

Towarzysze husarscy nie mogli być popularni. Słynne były na przykład na przełomie XVI i XVII wieku delie husarskie, które (określonego kroju) zostały, im tylko, przyznane specjalną ustawą sejmową. Wszyscy zamożni, czasami bajecznie wprost bogaci, wyniośli i dumni; demonstrowali zazwyczaj swą wyższość i to w sposób, który szlachcie nie mógł się podobać. W literaturze satyrycznej tych czasów towarzysz husarski występuje jako burda, opój, samochwał. Kryła się za tym i niechęć i zawiść wobec najznakomitszej formacji, ale nie tylko: pod koniec XVII wieku coraz więcej było takich, którzy - zdobywszy zaszczytny tytuł przynależności do najpoważniejszego znaku - wracali na wieś, w obozie zostawiając tylko pocztowych i służbę.

Przepych, którym otaczali się husarze, był z jednej strony potępiany, z drugiej jednak podziwiany. Zwłaszcza cudzoziemcy, którzy z tym rodzajem wojska nie mieli u siebie do czynienia, pozostawali niezmiennie pod wrażeniem widoku husarzy. Podajmy kilka przykładów:

"Usarze to najpiękniejsza jazda w Europie przez wybór ludzi, piękne konie, wspaniałość stroju i dzielność koni [...] Usarze nie wydzielają ludzi do wart i straży przedniej i przeznaczają się jedynie do uderzenia w bitwach. Siedzi ta jazda na najlepszych koniach w kraju, uzdeczki są ozdobione blaszkami i guziczkami srebrnymi lub pozłacanymi. Siodła haftowane z łękiem złoconym, wielkie czapraki na sposób turecki, zwykle w Polsce używany, szeroko haftowany srebrem lub złotem, koncerz bardzo ozdobny [...] na ramionach noszą skórę lamparcią lub tygrysią [...] Husarze nie cofają się nigdy, puszczając konia w całym pędzie, przebijają wszystko przed sobą [...]"

"Chorągiew husarska bowiem wyjechała nam z obozu naprzeciw; nie widziałem nigdy nic wdzięczniejszego od tego widoku. Szlachta polska, oni wszyscy, na pięknych rumakach, w zbroi świetnej i błyszczącej, z zarzuconymi na plecy skórami panter, lwów i tygrysów [...] Wędzidła końskie są srebrne i pozłacane , a z karku końskiego zwisają srebrne naszyjniki i kółka"

"Próżna byłaby praca opowiadać okazałość i piękność rycerstwa tego, mówić bowiem o zbrojach jego, o wysokich kopiach z długimi chorągiewkami, o tygrysich skórach, o pysznych koniach, kulbakach, rzędach, strzemionach, cuglach świecących się od złota, haftów i drogich kamieni byłoby to przyćmić ich piękność. Jest to jazda, jakiej nie ma na świecie; żywości jej i przepychu bez widzenia własnymi oczami pojąć niepodobna."

Przyczyny sukcesów

Sukcesy husarii były efektem taktyki wypracowanej i przyjętej dla tej formacji, wypracowanej i stosowanej tylko w Polsce (chociaż husarii używano w Siedmiogrodzie i w Rosji). Siłę husarii stanowiły elementy walki naturalne dla jazdy wschodniej (impet i ruchliwość), połączone z elementami właściwymi jeździe zachodniej (zwartość formacji) a także pewne elementy przynależne tylko tej formacji (najdłuższe na świecie kopie, umiejętność rozluźniania i zacieśniania szyków w trakcie szarży). Dzięki impetowi husaria mogła rozbijać formacje zachodniej piechoty i jazdy, które nastawione na walkę na broń palną (jeszcze niedoskonałą) nie mogły powstrzymać jej szarż. Dzięki swej ruchliwości i koniom (husaria była bardzo szybka) mogła więc śmiało walczyć (i zwyciężać) z ciężką jazdą i piechotą Zachodu, jak i z lekką jazdą wschodnią - turecką, a nawet z Tatarami.

Minimalne straty podczas szarż brały się ze specjalnego, właściwego tylko dla polskiej husarii sposobu przeprowadzania ataku. Polegał on na tym, że aż do momentu oddania salwy przez wroga szarża była prowadzona w dość luźnym szyku (około 3 m odstępu między końmi w każdym szeregu), który zacieśniano dopiero tuż przed wrogiem (100-60 metrów), nieraz nawet do zbliżenia się "kolano w kolano". Szansa na trafienie któregokolwiek z husarzy w trakcie szarży była nikła, gdyż wbrew potocznemu mniemaniu, żołnierze przeciwnika nie starali się celować precyzyjnie do atakujących, lecz jedynie kierowali swą broń w stronę szarżującej jednostki. Strzelający liczyli na to, że przy palbie salwą całego szeregu (lub kilku szeregów), kule i tak w kogoś trafią. I choć niejednokrotnie zalecano, aby żołnierze celowali dokładnie do ludzi i koni, nie przynosiło to efektu. Widząc szarżującą masę konnicy piechur ulegał bardzo silnym emocjom i stresowi. W takiej sytuacji o wiele łatwiej było strzelać w ogólnym kierunku do szarżującej jednostki, niż brać poszczególnych konnych na cel. Stąd też niskie straty własne husarzy. A jeśli nawet pod kimś ubito konia, można go było w luźnym szyku wyminąć, zaś czuwający z boku luzacy podprowadzali następnego, dzięki czemu husarz mógł brać udział w szarży w dalszych szeregach.

Ostateczne uderzenie na nieprzyjaciela następowało w szyku już maksymalnie zwartym – stąd owa skuteczność przełamywania. Co więcej, niektóre chorągwie były na tyle sprawne, że potrafiły w pełnym biegu rozluźnić szereg już zwarty, a następnie ponownie go zewrzeć. Pozwalało to na uchronienie się przed ewentualnymi salwami kolejnych szeregów piechoty - jeżeli takie zdołały dokonać manewru: czas pomiędzy odejściem szeregu pierwszego, zajęcie miejsca przez drugi, wbicie w ziemię forkietów i oddanie salwy, wynosił - przy bardzo sprawnych muszkieterach - kilkanaście sekund. Husaria w galopie (a później w cwale) przebywała w tym samym czasie 30-50 m. Jeśli pierwszy szereg muszkieterów wypalił z 80 m (choć efekt takiej salwy był bardziej psychologiczny, niż fizyczny), drugi szereg z 50 m, to trzeci szereg kontrmarszującej piechoty mógł jeszcze wystrzelić z ok. 20 m. Ta ostatnia salwa, z minimalnej odległości, była najgroźniejsza, lecz gdy i ona nie zatrzymała atakujących, muszkieterzy byli miażdżeni przez walec ludzi i koni. Nie mieli szansy na schowanie się za pikinierów. Dowódca piechoty musiał ocenić, czy bardziej mu się opłaca strzelanie z dużej odległości (ale z małym efektem), czy też z minimalnej odległości, licząc na to, że salwa powstrzyma szarżę, lecz narażając żołnierzy na rozbicie w wypadku, gdy to się nie udało. Optymalnym wyjściem dla piechurów było w takich przypadkach wykorzystanie przeszkód terenowych, czy sztucznych (rowy, kozły hiszpańskie, świńskie pióra itp.), które powstrzymywały jazdę, pozwalając piechocie na prowadzenie ognia z minimalnej odległości, bez ryzyka, że zostanie ona zniszczona przez jazdę. Tak było np. pod Kłuszynem w 1610 r., gdzie chronioną przez płot piechotę atakowała husaria. Pewne szanse na zatrzymanie szarży husarskiej dawała także metoda ustawienia muszkieterów przeciwko jeździe stosowana przez Szwedów od czasów Gustawa Adolfa. Polegała ona na tym, że cały skwadron muszkieterów ustawiano w trzy rzędy, przy czym żołnierze pierwszego szeregu klękali, drugiego - stawali głęboko pochyleni, zaś żołnierze trzeciego przybierali normalną pozycję strzelecką. Tak ustawiony skwadron mógł oddać salwę z trzech szeregów jednocześnie, lub też oddać trzy szybkie salwy bez konieczności wykonywania kontrmarszu. . Również w wypadku, kiedy tak ustawiona piechota strzelała nie jedną salwą, ale szeregami, manewr husarii z rozluźnieniem już zwartego szeregu i szybkim jego zwarciem mógł uchronić jazdę przed stratami. Dodać wypada, że koń w cwale podlega tym samym emocjom co siedzący na nim jeździec. Z tego też powodu po salwie piechoty padały tylko te konie, które dostały postrzał śmiertelny lub gruchocący kości. Inne, nawet kilkakrotnie ranne, gnały dalej, co sprawiało wrażenie w szeregach muszkieterów, że strzały są niecelne lub też, że koniom husarskim nie szkodzą.

Upadek

Pierwsze symptomy upadku husarzy można dostrzec już w drugiej połowie XVII w., kiedy to ich liczba gwałtownie spadła. Wysokie koszty związane z wystawieniem husarskiego pocztu, zawsze ograniczały bazę mobilizacyjną husarii jedynie do najbogatszej szlachty , którą było stać na kupno drogich koni i niezbędnego wyposażenia. Dopóki Polska i jej szlachta mieli się dobrze, liczba husarzy w wojsku polskim była wysoka. U szczytu ekonomicznej potęgi Rzeczypospolitej, tj. na początku XVII w., cały kraj potrafił zmobilizować nawet 8000 husarii (np. w 1621 r.). Jednak seria niszczycielskich wojen połowy XVII w. (1648-1667) poważnie osłabiła Rzeczpospolitą i zubożyła jej mieszkańców. Upadek ekonomiczny szlachty pociągnął za sobą kryzys husarii. W latach 1652-1660, mimo olbrzymiego wysiłku aby liczebność wojska polskiego utrzymać na jak najwyższym poziomie, ilość husarii polskiej oscylowała wokół zaledwie 1000 koni (a litewskiej kolejne kilkaset).

Dopiero po stopniowym wygaśnięciu najbardziej krwawych wojen, po przeniesieniu się ich z centrum na peryferie Rzeczypospolitej, wraz ze stopniowym ożywieniem gospodarki kraju, szlachta odzyskiwała swą ekonomiczną siłę. Równolegle do tego, liczba husarzy w wojsku polskim powoli rosła, osiągając pułap nieznacznie ponad 3000 w latach 80. XVII w. Nie była to już jednak ta husaria co przed 1648 r. Chęć zwiększenia za wszelką cenę ilości husarii w wojsku polskim powodowała obniżenie jej poziomu. Powstała instytucja tzw. towarzyszy sowitych, którzy w wojsku utrzymywali swoje poczty, lecz sami w nim nie służyli. Powodowało to obniżenie dyscypliny i morale pocztowych oraz całej husarii.[28] Aby podnieść liczbę husarzy, przeformowano także wiele jednostek pancernych w husarskie (było to tzw. pohusarzenie). To z kolei skutkowało obniżeniem jakości koni i ekwipunku używanego przez husarzy. Z uwagi na ogólne zubożenie społeczeństwa część żołnierzy zaczęła używać tańszych zbroi rajtarskich w miejsce coraz rzadszych husarskich. Zbroje rajtarska, choć cięższa od husarskiej, stanowiła znacznie słabszą ochronę.

Kolejnym ciosem dla siły bojowej husarii były zmiany obyczajowe, które dotknęły społeczeństwo szlacheckie u progu XVIII w. Zamiast kultywowanego wcześniej etosu rycerskiego, szlachta skoncentrowała swoją aktywność na polityce. Porzucono dawne ćwiczenia wojskowe, co poskutkowało gwałtownym spadkiem poziomu wyszkolenia husarzy .

Husaria stała się w końcu wojskiem paradnym, używanym tylko na popisach wojskowych lub pogrzebach wodzów, królów, senatorów. Był też zwyczaj, że husarz w pełnej zbroi wjeżdżał do kościoła i kruszył kopię o katafalk bezpotomnie zmarłego szlachcica. Z tego powodu husarię w XVIII wieku nazywano "wojskiem pogrzebowym".

W końcu, uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej z 1775 zlikwidowano husarię jako formację bojową, a istniejące chorągwie husarskie i pancerne przekształcono w brygady kawalerii narodowej.

 





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

Aby być punktualnym ...
 
Reklama
 
Dedykacja
 
Klasa A (2005/2008r.)
dedukuje stronę:
Byłemu wychowawcy
Tomaszowi Ociepie :)


Natomiast my,
klasa B (2006/2009r.),
dedukujemy stronę
naszemu byłemu i
obecnemu nauczycielowi
języka polskiego:
pani Dorocie Ociepie
panu Tomaszowi Ociepie


Klasa C (2007/2010)
dedykuje stronę
Nauczycielowi j. polskiego
pani Dorocie Ociepie =)


Klasa B (2008/2011 )
dedykuje stronę
nauczycielowi języka polskiego
Pani Dorocie Ociepie ;)


Klasa A (2010/2013)
dedykuje stronę
nauczycielowi języka polskiego
Pani Dorocie Ociepie :)
Twórcy...
 
Twórcami strony są absolwenci
Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego
(kl.A r.2005/2008) :
- Jan Stelmach "Kadet"
- Piotr Kamkow "Młody"
- Agnieszka Ilcewicz "Ola"



Teraz stroną zajmują się
uczniowie kl.B (r. 2006/2009):
- Kamil Nosol
- Piotr Zalfresso-Jundziłło
- Maciej Urbaniak



W roku szkolnym 2009/2010
stroną zajmują się
uczniowie kl.C ( 2007/2010 ) :
- Wojciech Podlejski
- Katarzyna Wawrzyńczak



W roku szkolnym 2010/2011
stroną zajmują się
uczniowie kl.B ( 2008/2011 ) :
- Kamil Czarnecki
- Kordian Sosnówka


W roku szkolnym 2011/2012
stroną zajmują się uczniowie klasy 2a
- Adrian Gawroński
- Bartosz Depta
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=